Tournee "The Isley Brothers" rozpoczyna się w marcu 1964 roku. Opowiadał Ronnie Isley - Przez kilka miesięcy nas reklamowano, więc miejsca występów były całkowicie wypełnione, a ci, co nie mogli się dostać na stadion, oglądali nas z okolicznych wzgórz... Trasa obejmuje część Kanady (Montreal i Ottawę), Północny Zachód (Seattle), Bermudy i Wschodnie Wybrzeże, w tym Nowy Jork i Pensylwanię. Jimi jest zadowolony, że będzie grał w miejscach, których jeszcze nie poznał. Ma także z braćmi coś nagrać w studiu Atlantic w Nowym Jorku.
Pierwszy
przystanek trasy wypada w Montrealu w The Grand National. Po występie cały
zespół udaje się do miejscowego klubu, w którym występuje Buddy Miles
perkusista grupy „Ruby & The Romantics”. Jimi jest zafascynowany
ogromnymi umiejętnościami siedemnastoletniego wówczas muzyka. Wspominał Buddy
Miles - Grałem wtedy w Esquire Show Bar. On przyszedł z grupą
muzyków, było ich chyba dwunastu. Przyszli się napić w towarzystwie
kanadyjskich ślicznotek. Wyglądał bardzo elegancko, choć różnił się od
pozostałych, oni mieli żółte koszulki w stylu Toma Jonesa. On był inny, miał na
sobie łańcuchy, a jego włosy były dłuższe, zresztą od razu widać było po jego
spojrzeniu, że jest inny... Jimi
dodawał - Cały czas grałem w jednej
tonacji F-dur, ubrany w biały moherowy garnitur i lakierowane skórzane buty...
Wtedy jednak
zwraca uwagę na grającego z tamtym zespołem, zwłaszcza na chwilę, kiedy tamten
perkusista gra solówkę, a jeszcze bardziej na to, że śpiewa jedną z piosenek
Wilsona Picketta. Po występie Jimi przychodzi za kulisy i pozytywnie ocenia
zarówno jego grę, jak i śpiew. A potem muzycy "I.B. Special" wchodzą
na scenę i sami zaczynają grać. To co robi Hendrix wzbudza jeszcze większy
podziw Buddy'ego Milesa - Czegoś takiego
wcześniej nie widziałem. On zjadał swoją gitarę, ruszał nią i przewracał z góry
na dół i pobrzękiwał tymi łańcuchami. Wyglądało to bardzo dziwnie, jednak widać
było, że to on jest w zespole najważniejszy... W innym wywiadzie Buddy
Miles dodawał - Miał wstążki przywiązane
do ramienia i do jednej nogi, nosił też kolczyk i skandaliczną fryzurę - włosy
spięte w koński ogon z długimi bokobrodami. Ale
bezsprzecznie był doskonałym gitarzystą... Po występie ten młody perkusista,
zaskoczony tym co widział, podchodzi do Jimiego i dotyka go, jakby nie wierzył,
że jest to ktoś rzeczywisty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz