Ponieważ żaden nagrany dla firmy RSVP
singiel Knighta z Hendrixem nie odnosi sukcesu - Jerry Simon - tak twierdził Lonnie Youngblood - nie będzie zainteresowany dalszą współpracą,
ani z Knightem, ani z "The Squires"... Kiedy więc za parę
miesięcy skontaktuje się z nim Johanan Vigoda, przedstawiciel Mike'a
Jeffery'ego, wówczas już współmenedżera Hendrixa, szybko ustalą warunki ugody,
w myśl której - w żadnym z tych nagrań, opisanych jako "sześć wzorcowych
stron" (czyli masterów) - Wydanych
dotychczas lub w przyszłości w celach komercyjnych, nie zostanie użyte nazwisko
Jimi Hendrix... Jak wspominał Jerry Simon, nie musiał on tych taśm
odsprzedawać Jeffery'emu - Nikt z nas nie
uważał, że to jest niezbędne…
Za tę umowę
dwudziestego trzeciego stycznia 1967 roku Jeffery przekaże Simonowi czek na
pięćset dolarów. Można było sądzić, że wszystko zostanie załatwione i skończy
się pomyślnie. Jak się jednak okaże, Chalpin był bardziej przewidujący i
zastrzegł sobie (a dokładniej zakupił)
również tamte "kawałki", w których Jimi jedynie akompaniował
na gitarze – To był tylko jam w studiu, z
grupą "The Squires" - mówił wtedy Hendrix mocno wzburzony - Ja nie śpiewałem w “Hush Now”, wokal nałożono
później przez kogoś, kto mnie naśladował. I gitara cały czas nie stroi, jestem
tym skołowany. Będziemy starali się tę płytę wstrzymać...
Albumy: "Jimi Hendrix & Curtis Knight" (London
1965 rok), "Get That Feeling" (Capitol
1967 rok - dotrze do miejsca 75 w USA, a na liście albumowej będzie przez 12
tygodni) i "Flashing - Jimi Hendrix
Plays, Curtis Knight Sings" (Capitol 1968 rok) zawierać będą studyjne
i koncertowe nagrania Hendrixa z "The Squires", bądź też fragmenty
powycinane, poklejone i z dogrywkami dokonane podczas jamów w studiach. Pojawi
sie też cała masa singli. Te "nagrania", które będą wydawane przez
kilkanaście najbliższych lat, zwłaszcza gdy Jimi Hendrix będzie już sławnym
muzykiem, złożą się na wiele płyt i zestawów analogowych oraz CD, często pod
mylącymi odbiorcę tytułami: "Historic
Hendrix" (Pair 1986 r.), "The
Great Jimi Hendrix In New York" (London 1968 r.), "Early Jimi Hendrix" (Stateside
1970 r.), "In The Beginning" (Ember
1973 r.), "Looking Back With Jimi
Hendrix" (Ember 1975 r.), "Drivin'
South" (Jungle 2000 r.), "Knock
Yourself Out - The 1965 Studio Sessions" (Jungle 2000 r.), "My Best Friend" (Astan
1981 r.), "Last Night" (Astan
1981 r.), "Mr. Pitiful" (Astan
1981 r.), "Welcome Home" (Astan
1981 r.), "Hush Now" (Astan
1982 r.) oraz opublikowane w 1996 roku przez SPV na płytach CD -
"The Authentic PPX Studio
Recordings Vol. 1 - Get That Feeling" i "Vol. 2 - Flashing", "Vol.
3 - Ballad Of Jimi", "Vol. 4 - Live At George's Club",
"Vol. 5 - Something On Your Mind”
i "Vol. 6 - On The Killing Floor”.
O
tych ostatnich krytycznie w 2000 roku wypowiedział się Doug Bell, archiwista
Hendrixa - Są bardzo mocno skompresowane,
jest dużo metalicznej surowości. A poza tym, to mieszanina z wieloma
nakładkami, mocno zresztą niekompletna...
Wbrew
tytułowi "The Authentic PPX Studio
Recordings", ten zbiór nagrań chociaż nie jest kompletny i zawiera
także nagrania koncertowe, z pewnością godny jest polecenia najwierniejszym
fanom, jako bardzo ciekawy materiał ilustrujący pierwsze studyjne doświadczenia
Hendrixa z efektami gitarowymi. Szczegółowe informacje znaleźć można na stronie
earlyhendrix.com, a wybrane utwory znalazły się na wydanym w 2000 roku
czteropłytowym zestawie (boxie) „West
Coast Seattle Boy”.
W
ośmiu miesiącach lat 1965 i 1966 Hendrix wziął udział w dwudziestu czterech sesjach,
rejestrując trzydzieści trzy utwory, w większości kiepskie i to zarówno od
strony kompozycyjnej, aranżacyjnej jak i wykonawczej. Charles Cross, jako
przykład jednego z niewielu godnych zauważenia wspólnych produktów Knighta i
Hendrixa, wymienia, nagrany dwudziestego pierwszego czerwca 1966 roku w nowojorskim Allegro
Sound Studios, wspomniany już i chwalony także przez innych "No
Such Animal" - Głównie za sprawą
szybkiej solówki gitarowej, ale również dlatego, że nie śpiewał w nim Knight...
Na wspomnianych wyżej płytach (niektóre z nich omówię w dalszej części tego
rozdziału), znajdzie się znacznie więcej utworów, często to będą pocięte i
posklejane fragmenty studyjnych jamów. W grudniu 1965 powstaje "Simon Says", które jednak brzmi
jak odrzut z październikowej sesji i jest jeszcze gorsze, niż wcześniejsze nagrania
Curtisa Knighta “You Don’t Want Me”
czy “Don’t Accuse Me”, zupełnie
przeciętne utwory R&B, które nijak się mają do coraz popularniejszej
"brytyjskiej inwazji". Curtis Knight utrzymywał, że Hendrix dogrywał
wtedy swoją "sfuzowaną" gitarę. “You
Don’t Want Me” istnieje w dwóch miksach, jeden z zupełnie nieciekawym
śpiewem Knighta, w drugiej wokal nałożono ponownie. “Simon Says”, to z kolei wersja starego tematu, choć jako twórca
figuruje to Curtis Knight, który stara się zaśpiewać to w manierze Joego Texa,
ale skutek jest raczej opłakany. Następne nagrania: “Every Day I Have The Blues”, “Killing
Floor” Howlin' Wolfa oraz B.B. Kinga (“I’ve
Got A) Sweet Little Angel”, a także “I’m
A Man” (drugi niewątpliwie znany Jimiemu z wersji zarówno Bo Diddley'a i
Muddy'ego Watersa, który zatytułował ją "Mannish
Boy"), dowodzą, że najsłabszym ogniwem "The Squires" był
jego lider i wokalista Curtis Knight. Za to sekcja rytmiczna, którą tworzą
basista Napoleon "Hank" Anderson i perkusista Marion Booker, gra
perfekcyjnie. Jest zdyscyplinowana, dynamiczna i zostawia dużo miejsca
solistom. Słychać, że wypracowane zostało to w trakcie studyjnych sesji, kiedy
podgrywali różnym artystom, grając w różnych stylach. Ale kiedy potrzebne jest
wykrzesanie z siebie dodatkowej energii, jak w "Shotgun", czy
"Mr. Pitiful", sekcja potrafi wybuchnąć, podkreślając
oparte na bluesie gitarowe granie Hendrixa. W bluesowej, erotycznej balladzie
B.B. Kinga “Sweet Little Angel”,
Jimi na nowo, po swojemu, traktuje materiał swego idola i już to "umieszcza
go" w gronie najlepszych wówczas w Ameryce gitarzystów bluesowych.
Dla
kontrastu zespół zagrał potem "Money",
wielki R&B przebój Barretta Stronga z roku 1960, spopularyzowany trzy lata później
przez "The Beatles", nadal aktualny na listach, wtedy w wersji
"The Kingsmen". W jednym podejściu Hendrix pokazuje swoją wybuchową
technikę, umiejętność grania rytmicznego, harmonicznego i solowego, zdolność do
frazowania w sposób zupełnie nieprzewidywalny i zaskakujący, co już za kilka
miesięcy zrobi ogromne wrażenie na muzykach w Anglii. Grając na gitarze solowej
oraz śpiewając, Hendrix wykonuje szaloną pracę w standardzie Memphisa Slima “Every Day I Have The Blues” (który w
wydaniach PPX nazywano “California
Night” i “Nobody Loves Me”).
Stosuje zagrywki charakterystyczne dla Buddy'ego Guy'a, krótkie powtarzane
frazy, grane na przemian - akompaniament i solówki, w postaci długich
spinających się, zaskakujących linii melodycznych tworzonych na bazie
standardowych bluesowych akordów. Dźwięk jego gitary jest tak przejmujący i
surowy, jaki przedstawi kilka miesięcy później w Londynie w swojej kompozycji "Red House". Są też chwile,
gdy Hendrix wygina struny, stosuje zaskakujące przerwy i zupełnie nowe techniki
gry, których dotąd nikt poza nim nie stosował.
Można
to również zauważyć we wczesnych wersjach “Driving
South” i “Killing Floor”. Tę
pierwszą często nagrywał, zrobi to z "The Experience" dla BBC.
Utwór Howlin' Wolfa "Killing
Floor" zagra na festiwalu w Monterey, wróci do niego potem, na trasie
w 1970 roku.
Niezależnie
jednak od tego, co nastąpi później, już teraz, jego gra z "The
Squires" wywołuje u słuchacza dreszcz emocji. Aranżacja utworu Jimmy'ego
Reeda “You Got Me Running”, zwłaszcza
równoległe linie basowe i rytmiczne, zostanie
dokładnie przez Jimiego wykorzystana w “Red
House”. Zresztą w tamtym czasie Jimi stworzył kilka utworów, z którymi
potem udał sie do Anglii: „Mr. Bad Luck”,
który zmieniał się na „Look Over Yonder”,
nagra też “Drivin’ South”, a jedyny,
który niestety później nie zostanie już nigdy
nagrany to zabawny “Two Old
Maids”.
Kilka
nagrań z Curtisem Knightem trafi do Top 40 R&B Billboardu, jak - “How Would You Feel?” (jak twierdził
Curtis to pierwszy “czarny” protest song), „Gotta
Have A New Dress” (z ciekawym solo Jimiego) i „No Business” - wszystkie w fascynujący sposób pokazują, jak Hendrix
kształtował swoje brzmienie i jak rozwijał się jako muzyk, gitarzysta.
Najważniejsze jednak było to, że praca w "The Squires" dała mu
jeszcze jedno - otóż pierwsze, tak wyraźne nagrania zwracały uwagę na jego
nazwisko, dzięki czemu, jako jedyny z tego zespołu w niedalekiej przyszłości mógł
osiągnąć prawdziwy sukces.
Z innych wartych
zainteresowania utworów, które wtedy powstały, Keith Shadwick zwraca uwagę na
“(I’m A) Fool For You Baby”. "Ballad Of Jimi", "Don’t Accuse Me", "Drivin’
South", "Flashing",
"Future Trip", "Get That Feeling", "Gloomy Monday", "Happy Birthday", "Hornet’s
Nest", "How Would You Feel",
"Hush Now", "No Business", "Odd Ball", "Simon Says", "Strange Things", "Welcome Home" i "You Don’t Want Me" - te utwory
znalazły się na albumie (LP/CD) "The
Summer of Love Sessions". Przygotował go Knight, który w latach
siedemdziesiątych, a więc już po śmierci Hendrixa, będzie nawiązywał do jego
legendy, założy zespół "Zeus", w którym zagra m.in. Eddie
"Fast" Clarke (znany z grupy "Motorhead" i jej płyt "Bomber", czy "Ace Of Spades"). Knight
napisze też dwie książki o Hendrixie - "Jimi: An Intimate Biography Of Jimi
Hendrix", z dyskografią zebraną przez Johna McKellara (1974 r.)
oraz wspomnianą już wcześniej "Starchild". W końcu
porzuci muzykę na rzecz tenisa stołowego i brać będzie udział w nowojorskich
turniejach. Umrze na raka prostaty w 1999 roku.
Corey
Washington, autor książki „Nobody Cages
Me” dokonał w niej na kilku stronach, analizy niektórych utworów dokonanych
przez Hendrixa dla i z Curtisem Knightem, które zebrano na wspomnianym nieco
wcześniej sześciopłytowym zestawie CD "The Authentic PPX Studio Recordings". "Hush Now" - to jego zdaniem - pięć minut funku; a Jimi zabiera słuchaczy na melodyjną podróż grając
dziko na swoim pedale wah-wah. Eksperymentowanie z dźwiękiem stanie się jego
znakiem firmowym... "Wah
Wah" to poprzedniego utworu instrumentalna
i znacznie skrócona wersja; “Level” to z kolei to samo, ale w wersji przystępnej do
nadawania w radiowym programie. Inną wersją tego samego wciąż tematu jest jego
zdaniem “Torture Me Honey”. Z kolei “Gloomy Monday” - pokazuje, że już na początku Jimi nie miał żadnych zahamowań, gdy
chciał korzystać z różnych gatunków muzycznych, łamie w nim stereotypy zwiazane
z "czarną" muzyką... 137 W kompozycji “Flashing” zwraca uwagę na linie basu. “Oddball”, jak uważa, to z kolei wczesna wersja “Cherokee Mist”. W “Happy
Birthday” warta podkreślenia jest psychodeliczna "kaczka", czyli
efekt "wah-wah", a ten utwór bazuje na instrumentalnym “Mercy Lady Day”; to zresztą jest jego
zdaniem - Najmodniejsza i najweselsza
piosenka urodzionowa znana ludziom. Dzięki Bogu, Jimi ma ten sam beat, jak na
instrumentalnym nagraniu... “The
Ballad Of Jimi” - musi usłyszeć każdy
fan Hendrixa, bo on jest już martwy... O tym jak powstała ta ballada,
Curtis Knight napisał w swojej pierwszej biografii Hendrixa. Ostry gitarowy
funk ze śpiewającym (?) Curtisem na tle gitary to “Love, Love”, czy
zastosowany znowu "wah-wah" w “Love”. W “Sleepy
Fate” wyraźne, zdaniem Washingtona są wpływy Dylana, tworząc miksturę
folku, rocka i R&B. 142 Najlepsze zdaniem autora „Nobody Cages Me” są - moim zdaniem
także - nagrania koncertowe: “California
Night” (interakcja z publicznością), “Left
Alone”, gdzie Jimi pokazuje jak zdolnym jest już showmanem oraz “I’m A Man”, zagrana z humorem, jedna z
pierwszych prymitywnych wersji “Mannish
Boy” z albumu “Blues” (CD).
Można usłyszeć jak Jimi wykonuje prymitywną wersję rapu, a także, jak - opanował
granie bluesa, korzystając z najlepszych wzorców...