środa, 31 stycznia 2024

            Powróćmy jednak do tamtego historycznego spotkanie Chandlera z Hendrixem. ...Jak porozmawialiśmy - dodawał Chas Chandler - on znowu poszedł grać. Oczywiście nie grał jeszcze tak, jak później z "The Experience", lecz już wtedy było to, co się potem odkryło. Grał bluesa, ale nie śpiewał. Był niezadowolony ze swego głosu, w ogóle nie chciał śpiewać. Jego jedyną troską były wzmacniacze... Mike Bloomfield potwierdzał - Jimi powiedział Chasowi, że boi się śpiewać. A Chas odparł : ‘Olej to. Twój głos jest OK. i wystarczająco dużo robisz z gitarą, żeby nie martwić się swoim głosem’...

            Hendrixa słowa Chasa zaskakują ogromnie. Dotąd nikt tak do niego i o nim nie mówił, choć słodkie i miłe słowa padały już z ust niejednego faceta, którego dotąd spotkał, od menedżerów poczynając, a na liderach zespołów, w których grał, kończąc. Jak wówczas wielu Amerykanów, nigdy nie był poza ojczystym krajem (z wyjątkiem Vancouver w Kanadzie, gdyż Hawaje, na których odbywały się ćwiczenia 101 Dywizji, są częścią USA), oczywiście nie miał zupełnie pojęcia gdzie ta Anglia jest. Jego tylko interesowała muzyka i trochę tę angielską muzykę już znał. Po części dzięki Lindy Keith, która puszczała mu swoje ulubione angielskie płyty, po części zaś z radia i sklepów, w których sam zaopatrywał się w nagrania. Znał oczywiście także dorobek Chandlera i "Animalsów". Ale nie miał zupełnie pojęcia, jak Chandler chce zrealizować to, o czym mu mówił.

                Co zaś do kontraktu, jak wspominał Chas Chandler - Jeszcze zanim go usłyszałem, byłem przekonany, żeby coś z nim zrobić. Trochę bowiem rozmawialiśmy zanim zaczął grać w klubie, pamiętam, że pomyślałem wtedy: 'Ten dziki chłopak może być popularniejszy od Jaggera!' A potem usłyszałem jak zagrał "Wild Thing" i "Like A Rolling Stone", a kiedy zagrał "Hey Joe", byłem już pewien swojej decyzji. Gdy przekonałem Jimiego, że wzmacniacze można kupić w Anglii, wyglądał na przekonanego, żeby wyjechać ze mną. Usiadłem razem z Jimim i rozmawialiśmy. On miał około dwudziestu trzech lat, to było w 1966 roku - ja dwadzieścia osiem...

wtorek, 30 stycznia 2024

          Czy przedstawione wyżej daty tego pierwszego, przełomowego dla Hendrixa spotkania w Nowym Jorku się zgadzają? ...Pozornie wszystko jest w porządku - napisze Keith Shadwick - W Fort Wayne, w stanie Indiana, "The Animals" kończyli wspólną trasę z "Herman's Hermits". Z kolei Hendrix tego gorącego sierpnia występował w Cafe Wha? Nie jest jednak jasne, jak i kiedy oni się spotkali. Poza tym, w Wha? płacono bardzo kiepsko, więc Jimi tęsknym wzrokiem spoglądał na miejsca, w których za lepsze stawki grali "The Butterfield Blues Band", czy "Colin Young's Youngblood". A były to Café Au Go Go oraz Gaslight. Poza tym przez jeden tydzień występował tam także Muddy Waters...

            Niezależnie jednak od wątpliwości różnych autorów związanych z datą dzienną, przyjmijmy, że to było w sierpniu 1966 r., właśnie po całym koncercie w Cafe Wha?, Linda, Chas i Jimi idą naprzeciwko do tawerny Kettle of Fish. Na początku lat 60, XX wieku, często tam przesiadywał Bob Dylan, który wspominał w książce „Moje Kroniki Cz. 1” – Tam też zwykle było pełno, przynajmniej w niektóre dni tygodnia. Rozgorączkowana atmosfera, rozmaite postacie mówiące i poruszające się szybko. Niektóre czarujące, niektóre zawadiackie. Oczytane indywidua z czarnymi brodami i posępnymi twarzami intelektualistów. Panienki zupełnie nie w typie gospodyń domowych. Kategoria postaci przybyłych znikąd i wybierających się tylko tam. Nigdy nie było wiadomo, na kogo się człowiek natknie. Wszyscy sprawiali wrażenie, że są jednocześnie kimś i nikim…

                W Kettle of Fish Chandler opowiada o tym, co planuje po powrocie do Anglii. Hendrix cicho go słucha wdzięczny za piwo, które mu postawiono.  ...Na koniec powiedział, że da się słyszeć, gdy zespół zakończy tournee - wspominał potem Jimi - I nie widziałem go przez następne sześć tygodni... Chandler uzupełnił później -  Jimi wcale nie powiedział: 'OK, pojadę do Anglii'. Martwił się, jaki mamy tam sprzęt i jakich muzyków. Najpierw też zapytał, czy znam Erica Claptona. Odparłem, że znam Erica bardzo dobrze i wiele razy się z nim spotykałem. On wtedy powiedział: 'Jeśli pojadę z tobą do Anglii, poznasz mnie z Ericem?' Odpowiedziałem, że jeśli Eric usłyszy jak on gra, to sam będzie chciał go poznać, i to było wszystko...

            Trzeba tu wyjaśnić, skąd Jimi mógł znać nagrania Claptona, który nie był jeszcze wtedy w USA zbyt popularny, Christopher Hjort przypuszcza, że najprawdopodobniej usłyszał on nagranie "For Your Love", które znalazło się na kompilacyjnym albumie firmy Elektra zatytułowanym “What’s Shakin’", choć paradoksalnie na okładce zarówno tego albumu, jak i singla znalazło się zdjęcie Jeffa Becka, jako członka "The Yardbirds", z którym też ta grupa przyjechała na amerykańskie tournee.

poniedziałek, 29 stycznia 2024

           Pierwsza rozmowa Chandlera z Hendrixem kończy się po kilku minutach. Jimi wraca na scenę, na następny set, ale już bardziej konkretne spotkanie, można nawet powiedzieć "biznesowe" odbędzie się dopiero po koncercie. Opowiadał pracownik techniczny zespołu Terry McVay - Animalsi zakończyli trasę z "Herman's Hermits" szóstego sierpnia 1966 roku w Atlantic City. Wszyscy pojechaliśmy do Nowego Jorku, aby odwiedzić przyjaciół i złapać trochę oddechu, przed powrotem do Londynu. Siódmego sierpnia, Chas zapytał mnie i klawiszowca Dave'a Rowberry'ego, czy chcemy z nim pójść do Village, aby zobaczyć muzyka, o którym od dłuższego czasu opowiadał. Powiedziałem: 'Pewnie! Darmowe piwo? Dlaczego nie!'. Zabrał więc nas do Café Wha? Dave Rowberry wywodził się ze środowiska jazzowego w Anglii i naprawdę nie był rockmanem. Nie wiedział, co sądzić o tym facecie, który grał na gitarze odwrotnie, a do tego wydawała ona dziwne odgłosy. Chandler spojrzał na nas z szeroko otwartymi oczami i powiedział: 'Co myślisz? Zastanawiam nad tym, aby zabrać go do Anglii, zostać jego menedżerem i nagrywać płyty'. Wszystko, co wówczas odpowiedzieliśmy, to: 'Ciekawe'. Potem znów mnie zapytał: 'A co ty o tym sądzisz?' Wypaliłem: "Nie mam pojęcia, co on robi, ale myślę, że to jest świetne!'...  ...Ten facet nie wyróżniał się niczym, gdy nagle zaczął grać szarpiąc struny zębami  - dodał techniczny zespołu James "Tappy" Wright - Ludzie mówili 'Co do diabła?' a Chas pomyślał: 'Muszę coś zrobić z tym facetem'...

            Tak było na początku sierpnia 1966 roku, w następnych czterech miesiącach "Hey Joe" w wersji Hendrixa znajdzie się już w sklepach w Anglii (potem także w Ameryce), a na ironię zakrawa fakt, że Jimi będzie chciał na jego stronie "B" umieścić jeden z utworów, który często wykonywał z Curtisem Knightem, który też należał do R&B kanonu, grywanego na "flaczkowej trasie" - "Land Of 1000 Dances". No tak, ale to będzie dopiero za kilka miesięcy.

niedziela, 28 stycznia 2024

               Po tej dygresji na temat Dylana i jego piosenki "Like a Rolling Stone", powróćmy znowu do tego spotkania czwartego sierpnia 1966 roku. Po pierwszym secie występu w Cafe Wha? Linda prowadzi Chandlera do Hendrixa. Chas wspominał – Siedliśmy razem i rozmawialiśmy około godziny. Powiedziałem, że zakończę trasę z "Animalsami" i wrócę, za tydzień, albo coś koło tego. Wychodząc dodałem: 'Wrócę do Nowego Jorku i jeśli będziesz chciał, zabiorę ciebie do Anglii, gdzie wystartujemy'. On odparł: 'W porządku'...

            Jak napisało wielu biografów Hendrixa, ta pierwsza rozmowa nie mogła trwać, aż tak długo, bardziej więc była to wymiana opinii, niż propozycje. Jimi jednak od razu wie, że znalazł właściwego człowieka. Wysoki, mierzący ponad sześć stóp, potężny Anglik jest podekscytowany tym, co przed chwilą usłyszał i zobaczył. Linda Keith – Myślę, że kiedy Chas przyszedł z propozycją, to Jimi bez wahania się zdecydował... Tak to wspominał sam Jimi Hendrix – Pomysły i brzmienia kłębiły mi się w głowie, więc granie innej muzyki sprawiało mi coraz więcej problemów. Starałem się nie denerwować, ale myślałem o przebojowych płytach "Animalsów", które bardzo lubiłem, mogło więc to być dobre połączenie. Starałem się być spokojny, ale Chas powiedział mi komplementy i miało to na mnie wpływ. To znaczy, bredził trochę o tym, że zaskoczony został wolną wersją “Hey Joe”. Nawet podobało mu się jak śpiewałem. Z nikim nigdy wcześniej tak długo nie rozmawiałem jak z tym Anglikiem, o bluesie i w ogóle o wszystkim... 

sobota, 27 stycznia 2024

           Ta mała kawiarnia, o której wspomniał Chas, to była oczywiście Café Wha? Chandler znał już różne wersje piosenki "Hey Joe", wydana została na singlu w Anglii przez zespół "The Leaves", niedawno usłyszał ją w nagraniu Tima Rose'a. ...Od razu pomyślałem, że był on (Hendrix) najlepszym gitarzystą, jakiego kiedykolwiek widziałem - dodał - Jimi nie był wtedy znany, ale ja się wcale nie wahałem. Dla mnie był fantastyczny. Myślałem tylko, w czym jest haczyk. Dlaczego nikt go dotąd nie odkrył? To chyba niemożliwe, żeby nikt go wcześniej nie zobaczył i nie podpisał kontraktu' Nie mogłem w to uwierzyć...

        Na tym samym koncercie był także Bob Kulick, który dodawał - Chas siedział z tyłu i jak pamiętam, występ Hendrixa wywarł na nim tak wielkie wrażenie, że oblał się mlecznym koktajlem... Wyjaśnił to Steve Roby - Kiedy Jimi zaczął grać, uderzenie ze wzmacniaczy było tak potężne, że Chandler rozlał na siebie cały napój... a uzupełniał Chas Chandler - Tak się stało, bo pierwsza piosenka, którą Hendrix wykonał to była właśnie “Hey Joe”...

              Przy stoliku obok basisty "Animalsów" siedzi wtedy wspomniany już wcześniej gitarzysta Ken Pine, który później wspominał - Chandler był tak podekscytowany, że raz po raz mnie trącał łokciem. Myślałem, że chce mnie pobić. Nie przypuszczałem nawet, że dotrwa do końca seta... Chas dodawał – Tego popołudnia w Café Wha? Jimi był takim facetem, którego twórczy potencjał zaskoczył mnie. Przekonała mnie  o tym nie tylko jego wersja piosenki “Hey Joe”, ale i druga, którą wtedy wykonał, a w niej pokazał swój ogromny talent, “Like A Rolling Stone”. Znałem dobrze Dylana i lubiłem jego utwory, lecz “Like A Rolling Stone” była piosenką, która do mnie niezbyt docierała. Pewnie dlatego, że śpiewał ją Dylan, nie bardzo rozumiałem, o co w niej chodzi. Jimi zrobił to z takim przekonaniem, że wszystko dla mnie stało się jasne. Pierwsze moje wrażenie, gdy usłyszałem “Hey Joe” i “Like A Rolling Stone”, było takie, że jego kariera w pewien sposób wiązać się będzie z tymi dwoma piosenkami. Właśnie w tę stronę to musiało pójść... Przypomnę, że Bob Dylan, o czym można było przeczytać wcześniej był jednym z idoli Hendrixa, a jednym z jego ulubionych wówczas utworów był "Like A Rolling Stone". Jimi w nim składał hołd swemu mistrzowi precyzyjną i mistrzowską, oryginalną aranżacją, wykonywaną najwyraźniej od niechcenia. Tłumaczył dlaczego - Na estradzie wykonujemy "Like A Rolling Stone", bo u Dylana jest dużo uczucia. Mówią o nim źle, bo nie rozumieją jego słów. Jeśli chcą go poznać, to powinni kupić książkę z tekstami jego piosenek, z niej dowiedzieć się o co mu chodzi. Takie książki są do nabycia...

            O co więc chodziło Dylanowi w tej piosence "Like A Rolling Stone", czyli "Jak toczący się głaz"? - Było kiedyś tak, piękny był czas, żebrzącemu o grosz otwierałaś trzos, zaprzeczysz? Czasem ktoś rzekł nieśmiało coś, że zły los może zadać cios, nie żartuj! Wyśmiałaś każdy głos, który ci życzliwie mówił to /teraz zbladło życie twe, teraz dumę schować chcesz. I co dzień wyżebrać musisz obiad swój. Więc jak to jest? Jak czujesz się? Bezdomna jak wiatr, sławy przeminął czas, jak toczący się głaz?

piątek, 26 stycznia 2024

             Dwudziestoośmioletni Chas Chandler wspominał - Urwałem się na tydzień, aby spotkać się z przyjaciółmi. Wieczorem, dzień przed występem w Parku Centralnym ktoś puścił mi wersję Tima Rose'a piosenki “Hey Joe”, która w Ameryce wydana została jakieś dziewięć miesięcy wcześniej. Byłem tak tym przejęty, że przyrzekłem sobie: ‘Kiedy wrócę do Anglii znajdę jakiegoś artystę, który nagra tę piosenkę'. Później wieczorem poszliśmy do klubu Ondine. Kiedy wchodziliśmy do środka, klub opuszczała Linda Keith, niemal się z nią zderzyłem. Zatrzymałem się i zaczęliśmy rozmowę .. Linda Keith tłumaczyła - Nie znałam Chandlera, lecz wiedziałam, że jest jednym z "Animalsów"... Chas z kolei Lindę Keith zna niezbyt dobrze, ale widywał ją w otoczeniu Keitha Richardsa i na różnych imprezach, na których w światku show-biznesu nieraz balował. ...Zwróciła się do mnie: 'Słyszałam, że "Animalsi" się rozwiązują. Co masz zamiar robić?' - opowiadał Chandler - Odpowiedziałem, że mam zamiar zająć się produkcją płyt, a ona na to: 'Słuchaj znam faceta z Greenwich Village, który jest gitarzystą i jestem pewna, że kiedy go zobaczysz, będziesz zainteresowany, aby z nim podpisać kontrakt'... Rozgorączkowana Linda Keith dodaje, że ten facet gra w Cafe Wha? i dodaje, że jest to ktoś, na kogo warto postawić, każde pieniądze - Tego faceta trzeba zobaczyć. Musisz na niego spojrzeć, jest genialny... Chas jest zaskoczony ale też zaintrygowany jej opowieścią, choć nie spodziewa się zbyt wiele, myśli, że z żadnej okazji zrezygnować nie może. ...Nie byłem zdecydowany, aby zostać menedżerem, dla mnie to było coś zupełnie innego - opowiadał dalej Chandler - Nie było to wiadome jeszcze publicznie, że jak "Animalsi" się rozwiążą, mam zamiar zająć się produkcją nagrań, ale wszyscy moi bliscy przyjaciele już o tym wiedzieli i Linda zasugerowała, że ten jej przyjaciel mógłby być dobry na początek. Tak więc umówiliśmy się na spotkanie w następne popołudnie...

            A oto ciąg dalszy wspomnienia Chasa Chandlera, dotyczący czwartego sierpnia 1966 roku - Spotkaliśmy się następnego dnia po południu i ona zaprowadziła mnie na miejsce. Usiadłem i od razu wyrwało mi się "Chryste". On grał w kawiarni na Bleecker Street, w takim niewielkim miejscu, barze kawowym otwartym cały dzień, to oczywiście był Jimi Hendrix. Grali z nim basista i perkusista, i jak sądzę byli z nim po raz pierwszy. On zaś grał na gitarze głównie kawałki instrumentalne. Śpiewał jedynie w dwóch: “Like A Rolling Stone” i “Hey Joe”. Pierwszy utwór, jaki Jimi zagrał tego popołudnia na scenie, to był “Hey Joe”. Usiadłem  z wrażenia. Było tak jakby jasny promyk słońca nagle wpadł do tej jaskini. Rozbłysły sceniczne światła i pomyślałem, że to jakiś znak... A ja miałem zamiar znaleźć kogoś, kto nagrałby w Anglii “Hey Joe” i kiedy zobaczyłem Jimiego, jak to grał, pomyślałem: 'To jest człowiek, który nagra “Hey Joe”'. Usiedliśmy więc i rozmawialiśmy, a potem obaj polecieliśmy do Anglii. On wtedy był zupełnie nieznany. Grał w różnych zespołach z Wilsonem Pickettem, Little Richardem, "Isley Brothers", po prostu z nimi występował, ale dzięki temu zdobył doświadczenie...

czwartek, 25 stycznia 2024

             Przez wiele lat w różnych biografiach Jimiego podawano, że Jimi z Chasem spotkali się czwartego lipca 1966 roku, dopiero po skutecznej analizie Steven Roby pierwszy ustalił, że stało się to miesiąc później. Zatem do spotkania dochodzi w czwartek czwartego sierpnia, a tak to komentował sam Jimi Hendrix - Moja przyjaciółka spowodowała, że zjawił się na koncercie Chas Chandler z "The Animals", aby mnie posłuchać... Ta przyjaciółka, Linda Keith uzupełniała - Jimi był coraz bardziej zdesperowany. Bardzo chciał podpisać kontrakt płytowy...

         Po kilku tygodniach spędzonych w drodze po miejscowościach na Zachodzie, Środkowym Zachodzie oraz na Południu USA, przez Chicago i Baltimore grupa "The Animals" dociera w pobliże Nowego Jorku. Główna gwiazda tej trasy, zespół "Herman's Hermits", ma w tym czasie trzy osobne koncerty w Atlantic City. Poniedziałek pierwszego sierpnia jest dla "Animalsów" dniem wolnym, drugiego występują w West Hyannis w Massachusetts, przez miejscową prasę koncert jest dość kiepsko promowany, więc zaraz po nim zespół leci do Nowego Jorku, gdzie czwartego sierpnia 1966 roku, ma otworzyć koncert na Wollman Skating Rink, w Central Parku w ramach Rheingold Central Park Music Festival. Ale ten wieczór muzycy mają wolny, więc udają się do klubów. Jednym z nich jest bardzo polecana i modna Ondine, którą opisałem wcześniej.

            W historii Jimiego Hendrixa pojawia się wtedy nowa postać, człowiek, który w największym stopniu wpłynie na dalsze jego życie.

            Bryan "Chas" Chandler urodził się w Heaton Newcastle-upon-Tyne 18 grudnia 1938 roku w domu, przy Second Avenue 35. Newcastle-upon-Tyne, miasto portowe, leży na północno-wschodnim wybrzeżu Anglii, niedaleko muru Hadriana, czyli starej granicy ze Szkocją i przez lata było centrum zagłębia węglowego. ...Ludzie stąd pracowali ciężko, ale dumni byli, że tu mieszkają. W innych częściach Anglii mówiono na nich "Geordies". Nazwa ta pochodziła od angielskich królów o imieniu Jerzy - George, a że słowo to na północy wymawia się twardo - zamiast dźwięku "dż" słychać było"d"... Wysoki na sześć stóp i cztery cale Chandler, jako basista grał na gitarze Gibson EB-2, najpierw w "Alan Price Trio", a następnie z wokalistą Ericem Burdonem, gitarzysta Hiltonem Valentine, perkusistą Johnem Steelem oraz organistą Alanem Price'em założył grupę "The Animals". Zdaniem Stevena Roby'ego Chas był to - Największy basista w historii rock and rolla... Jego gitara basowa wyraźnie słyszalna była w takich przebojach "Animalsów", jak: “Don’t Let Me Be Misunderstood”, "We Gotta Get Out of This Place", czy "It's My Life". Okazjonalnie zaś Chas śpiewał w chórkach oraz pisał piosenki razem z Burdonem.