wtorek, 7 marca 2023

            Niezależnie od trudnej dziś do ustalenia prawdy, wiadome jest to, że to Carl Fisher namówił Jimiego do opuszczenia Nashville i do wyjazdu do Nowego Jorku. To wielkie miasto, na początku 1964 roku, nie jest najbardziej sympatycznym miejscem dla młodego czarnego R&B gitarzysty, który szuka tu możliwości znalezienia drogi do kariery. Wprawdzie segregacja rasowa nie jest tu tak wyraźna, jak na Południu USA, ale czarnemu muzykowi w Nowym Jorku i tak nie jest łatwo. Są, i owszem miejsca, gdzie może poszukać pracy, czy też możliwości prezentacji swoich umiejętności i pomysłów, szczególnie w tej części wyspy Manhattan, którą zwą Harlemem i gdzie koncentruje się życie czarnych.

            ...Przemierzając Manhattan z południa na północ, wychodzimy z Central Parku na Siódmą Aleję lub Lenox Avenue i nagle zauważamy zmianę w wyglądzie przechodniów - pisał James Weldon Johnson, Afro-amerykański, autor, polityk, prawnik i aktywista walki o prawa człowieka - W południowej i środkowej części miasta, widzieliśmy kilku Murzynów, ale po wyjściu z Central Parku widzimy ich wszędzie. Idąc jeszcze dalej na północ, widzimy coraz więcej czarnych. Spacerują, robią zakupy, chodzą na koncerty. W okolicy 135 Ulicy 90% ludzi, z policjantami włącznie, to Murzyni. Jesteśmy w Harlemie - czarnej metropolii...

poniedziałek, 6 marca 2023

            Możemy również przyjąć, że Jimi Hendrix dotarł do Nowego Jorku nie w grudniu 1963, jak to sugerują niektórzy, lecz dopiero na początku następnego roku. Chociaż najbardziej kompetentny, jeśli idzie o ten okres życia i działalności Hendrixa Steven Roby podaje, że jego przyjazd do Nowego Jorku, nastąpił jeszcze wcześniej, bo już pod koniec listopada i że wtedy spotkał się z Samem Cooke'm, który występował od 22 do 27 listopada 1963 roku w teatrze Apollo w Harlemie, do tego spotkania doprowadziła Lithofayne "Faye" Pridgon, jako była przyjaciółka Cooke'a. Wzięła Jimiego ze sobą i przedstawiła Jerry'emu Cuffee, który zajmował się sprawami Sama. ...Jimi poszedł do garderoby Sama Cooke'a w Apollo 22 listopada z gitarą pod pachą, oferując swoją pracę. Niestety Cooke odmówił, miał swojego gitarzystę, Jimi wyszedł wyraźnie zdenerwowany z jego garderoby, potknął się schodząc na dół po teatralnych schodach...

            W swojej pracy Roby opierał się prawdopodobnie na materiałach dotyczących tras koncertowych Cooke'a. Niestety występy Cooke'a wtedy nie były możliwe, bowiem po zabójstwie prezydenta Johna F. Kennedy'ego, właśnie 22 listopada 1963 r. ogłoszono żałobę w całym kraju i na tydzień odwołano wszystkie imprezy rozrywkowe.

niedziela, 5 marca 2023

 Od dzisiaj rozpoczynam emisję części IV - ostatniej pierwszego tomu "Szamana Rocka", jedynej polskiej biografii Jimiego Hendrixa.

Rozdział 1 (1964) - Harlem

            …Harlem to alabastrowe naczynie, które przechowuje serce czarnej Ameryki, jej historię i nadzieję, jej frustracje i rozpacz, gorzki ból bycia czarnym, ale też energię i żywotność. To muzyka duszy, rapsodia, pieśń miłosna, kołysanka szeptana do ucha w długą noc - zanotował Eddy Harris.

            Po drodze do "Wielkiego Jabłka", jak się Nowy Jork nazywa, Carl Fisher załatwia (podobno), Jimiemu Hendrixowi nagranie w Filadelfii z Lonnie Thomasem Youngbloodem, cenionym saksofonistą soulowym i wokalistą, który w studiu potrzebuje jakiegoś gitarzysty. Tak przynajmniej twierdzą niektórzy autorzy. Z kolei Peter Doggett podaje - Choć prawdopodobnie sesje miały miejsce nie w 1963, a w 1965 roku, twardych dowodów na to brakuje... Autorzy hasła biograficznego w Wikipedii również są zdania, że Youngblood i Hendrix poznali się dopiero w 1965 roku. Wiele może tu wyjaśnić wypowiedź samego Lonniego Youngblooda z 1965 roku, przytoczona przez Seana Egana - Właśnie wtedy wróciłem z wojska i szukałem jakiejś pracy. Hendrix pracował z moim przyjacielem, Curtisem Knightem. Okazało się, że był im potrzebny saksofonista, więc Curtis mnie zatrudnił. Przede wszystkim, nie byłem tym zachwycony, Curtis Knight nie był wielkim muzykiem, ale on powiedział mi, że ma świetnego gitarzystę Jimmy'ego Jamesa, który zaczął z nim pracować. Kiedy usłyszałem zespół i Jimmy'ego, powiedziałem: "Do diabła, chciałbym grać z tym facetem". Zacząłem więc grać z Curtisem. Pracowaliśmy w całym mieście... Mimo to, wielu biografów: Harry Shapiro oraz Tony Brown, czy Johnny Black, podają rok 1963, jako termin tej sesji Hendrixa i Youngblooda, jestem jednak zdania, że właściwe jest umiejscowienie współpracy Jimiego Hendrixa i Lonniego Youngblooda w 1966 roku. 



sobota, 4 marca 2023

                Lata spędzone przez Hendrixa na "Chitlin' Circuit'' nie były dla niego szczęśliwe. Jimi zapamiętał - Pieniędzy nigdy nie widziałem. Widziałem za to wtedy facetów, którzy się starzeli, starając się czegoś dokonać, zarobić parę groszy, grając niezależnie od tego, czy im się to podobało, czy nie... Jedyne, co można uznać na plus to jego ciągła edukacja muzyczna oraz kontakt z czołowymi wykonawcami i legendami soulu oraz R&B.

            Na trasach koncertowych "Chitlin' Circuit" w połowie lat 60., Hendrix nauczył się różnych sztuczek estradowych - jak grać na gitarze zębami, za plecami i nad głową, wbijając instrument w krocze jak potężny fallus, a w czasie riffów wytykać język, obiecując widzom płci żeńskiej cielesne rozkosze. Widzowie w Wielkiej Brytanii nigdy czegoś takiego nie widzieli. Ale na "flaczkowej trasie" było to niemal normalne, to były gesty stosowane przez artystów, którzy chcieli zainteresować publiczność, gesty prowokujące, tak jak cała muzyka R&B, mająca wyraźnie seksualne podteksty.

piątek, 3 marca 2023

                Można przyjąć, że większość czasu między 1962 a 1966 rokiem, w muzycznej karierze Jimiego to okres - ślepych zaułków i nieudanych prób... Jako muzyk do wynajęcia, Hendrix grał z każdym, kto tylko się do niego zgłosił. Czasami byli to muzycy znani i cenieni, odkrywczy. Często zdarzało się, że pracował jako sideman grając na tym samym tournee z więcej, niż jednym artystą. Nawet, kiedy grał z "Isley Brothers", czy Little Richardem, był tylko człowiekiem wynajętym do określonych zadań i dopiero przeprowadzka do Nowego Jorku i spotkanie tam z Curtisem Knightem zmieni rzeczywistość, choć niestety nie na zawsze. Będzie bowiem nadal zmuszany do krótkich wyskoków w trasę z innymi muzykami. Wymowne jest to, że istnieją ogromne różnice we wspomnieniach tych, którzy z Jimim Hendrixem wtedy grali, choć niektórzy po latach twierdzili, że od razu rozpoznali talent, z jakim mieli wówczas do czynienia. Gdyby przyjąć to za prawdę, to z perspektywy czasu, stwierdzić należy, że gra Hendrixa na żywo była bardziej zuchwała i rewolucyjna, niż ta, którą w większości przypadków zrealizował w studiach.

                Spytany przez reportera w lutym 1969, jakie korzyści odniósł grając na "trasie flaczkowej" Jimi odparł - Nauczyłem się jak grać razem z innymi R&B oraz czym jest występ przed publicznością... ...W historii bluesa, R&B czy rock'n'rolla żaden gitarzysta nie odniósł sukcesu tylko z tego powodu, że był świetnym instrumentalistą. Najczęściej, albo potrafili śpiewać, albo jak w przypadku Duane Eddy'ego, posłużyli się jakąś "sztuczką" i stali za nimi producenci. W przypadku Eddy'ego był to Lee Hazlewood - zauważył Keith Shadwick - Zresztą popularność Eddy'ego w 1963 roku gwałtownie się obniżyła. Jimi Hendrix usilnie więc szukał sposobu, aby znaleźć rozwiązanie tego swojego problemu, że nie potrafi śpiewać...

czwartek, 2 marca 2023

            Craig Werner w swojej książce zanotował - Czarni śpiewacy z Północy mieli problemy z dostosowaniem się do stylów muzycznych popularnych na Południu. Motown był wyrafinowany i elegancki, z kolei surowy Soul na Południu miał w sobie więcej energii i emocji. Czarne zespoły z Południa grały inną muzykę - funkową z dęciakami... Potwierdził to Don Nix, saksofonista grupy "Mar-Keys", znanej choćby z przeboju "Last Night"- Wszystkie czarne zespoły miały w składzie instrumenty dęte. Podczas gdy w nagraniach Presley'a brały udział dwie gitary i bas lub coś w tym rodzaju, my mieliśmy baryton, tenor i trąbkę, wszyscy grali rytm i bluesa (czyli R&B)... Zespoły na Południu musiały grać przede wszystkim do tańca, tak jak wspominał Billy Cox - Musieliśmy być wszechstronni, ale dla naszej publiczności liczył się przede wszystkim rytm...

            Leon Hendrix, brat bohatera tej książki wspominał - "Chitlin circuit" był to szereg klubów i innych lokali we wschodnich i południowych stanach, w których grywali czarni muzycy. W zespole nadal towarzyszył mu Billy Cox. Aż do końca 1962 wspólnie objeżdżali głębokie Południe. Buster najwyraźniej mieszkał przez jakiś czas w Nashville w stanie Tennessee, gdyż w jednym z listów do domu wspominał, że szybko wyrastają na najlepszą R&B kapelę w mieście... Z kolei jego ojciec Al dodawał - Kiedy Jimi zaczął grać na flaczkowej trasie, wysyłając pocztówki zawsze dawał mi znać, co robi i gdzie jest. Pisał o tym, że nagrał jakieś płyty, ale nie wiedziałem jakie. Pisał, że akompaniował "The Supremes" na płycie, ale jego nazwiska nie wymieniono. Z pewnością jednak był z tego zadowolony, bo "The Supremes" były wtedy dobrze znane... Billy Cox opowiadał - Jimi ruszał w trasę sześć, siedem razy, i za każdym razem umawiał się z liderem grupy, z którą wyjeżdżał. Ale dwa miesiące później dzwonił do mnie i mówił: 'Hej, zostałem sam w St. Louis'. Wysyłałem mu więc pieniądze, aby mógł do Nashville wrócić... Dlaczego to robił? Ano, chociaż dzięki "The King Kasuals", Jimiemu udawało się znaleźć tu i ówdzie pracę i dzięki temu mógł przeżyć jakiś okres, to najczęściej była to jedynie wegetacja. Jedynym więc wyjściem była ucieczka z Nashville i on sam, po latach spędzonych na "Chitlin' Circuit" (1963-5) będzie mógł przyznać, że zna każdy lokal dla czarnej publiczności od Wirginii przez Florydę do Teksasu.  ...Nauczyłem się, jak grać zespołowo muzykę R&B. Problem polegał jednak na tym, że wielu szefów nie chciało płacić. Zwalniali cię na środku autostrady, bo zbyt głośno rozmawiałeś w autobusie, albo szef wisiał tobie duże pieniądze...

środa, 1 marca 2023

            Zatem, najbezpieczniejsza definicja "trasy flaczkowej" obejmowała takie miejsca, jak: wspomniane Apollo w Harlemie, Fox Theater w Detroit, Regal w Chicago, mniejsze kluby: The Rooster Tail i Mr. Kelly's w Detroit, sale na North Broad Street w Pittsburghu, wspomniane już w książce: New Era Dinner Club, Grady’s Dinner Club, Del Morocco oraz Sugarhill Dinner Club w Nashville, a także The Hi Way Inn w Roosevelt w stanie Nowy Jork, gdzie w latach 60. występowali tacy artyści jak: Albert King, duet "Sam & Dave" oraz James Brown. Jak więc widać miejsca nazwane "Chitlin' Circuit", w których odbywały się występy czarnych artystów, znajdowały się nie tylko na Południu Stanów Zjednoczonych, ale też na wschodnim i zachodnim wybrzeżu (Los Angeles, San Francisco, Oakland i dalej na północ), a także w Chicago i na południe od niego, a potem właśnie w kierunku południowym, poprzez Kansas City i Alabamę, Nowy Orlean i Teksas do zatoki Meksykańskiej. Muzyk bluesowy Leon Bibb w dzieciństwie w Cleveland, w stanie Ohio, poznał miejsca gdzie odbywały się występy "Chitlin' Circuit" - To tam były korzenie czarnej  muzyki lat 20 i 30. Także w wielu klubach śródmiejskich. Cedar Avenue pulsowała tą muzyką... Na tej "flaczkowej trasie" istniało wiele utrudnień, na przykład sporo stacji benzynowych wprowadzało zakaz korzystania z toalet przez kolorowych. Jak na ironię, wraz z sukcesem ruchu praw obywatelskich w USA na początku lat 70. XX wieku, przestała istnieć "Chitlin' Circuit".

            Wracając jednak do początków lat 60. tamtego stulecia, chociaż czarni artyści, występowali przede wszystkim w salach przeznaczonych jedynie dla nich, na drodze często spotykały ich różne, zdarzało się, że nawet niebezpieczne przygody. Opowiadała soulowa wokalistka Gladys Knight - Będąc w trasie jeździliśmy kawalkadą. Jeden za drugim. Nagle pojawiła się policja stanowa i zatrzymała nas. Nic w stylu: 'Co robimy?' Tylko - wsiadajcie do aut i jedziecie za nami. Zabrali nas gdzieś do lasu. Był tam domek, daleko od szosy, w głębi lasu. Kazali nam wysiąść z samochodów. Kobiety zamknęli w jednym pokoju. Z tyłu domu były takie komórki. Mężczyznom kazali oddać biżuterię, pieniądze, wszystko i zamknęli ich w tych komórkach. Odbył się sąd kapturowy. Musieliśmy się wykupić. Jakoś nam się udało uciec. Może dlatego, że nas było tak dużo...